» Załóż konto | Zaloguj się:
Środa, 08.02.2012 | Imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii
Szukaj w Google
Strona główna » Artykuły

05.07.2007

O tym, jak wojewoda zamknął muzeum

Zobacz powiększenie
fot.

To, że demokracja wygląda w Polsce, jak wygląda, jest zasługą między innymi tego, że przez lata komuniści skutecznie pozbawiali nas wiedzy i świadomości obywatelskiej. Szybko okazało się, że po transformacji również było wszystkim na rękę ogłupiać społeczeństwo. Mimo to uchowała się jedna forma, która skutecznie broni swojej racji. Są to wybory samorządowe na najniższym szczeblu, do rad gmin i małych miasteczek, gdzie wszyscy się znają i głosują bezpośrednio na człowieka, a nie na partię, jaką rzekomo reprezentuje. Tam walka jest najbardziej zacięta, a frekwencja bardzo wysoka.


Niestety, niedawno w naszym województwie stała się rzecz, która mnie bardzo zaintrygowała. Do tej pory nie mogę rozgryźć dlaczego tak się stało, że wybory uzupełniające do tychże rad w dwóch nadmorskich kurortach Zachodniopomorskiego (Mrzeżynie i Niechorzu) zostały zorganizowane w trakcie sezonu letniego, dokładnie w niedzielę 1 lipca? Decyzję o terminie wydał pan Wojewoda Robert Krupowicz w zarządzeniu z 23 kwietnia 2007 roku.


Jaki był tego cel i jakie uzasadnienie, nie wiem. Karkołomność tego pomysłu była olbrzymia i to z kilku powodów. Podstawową trudnością było znalezienie lokali, gdzie można byłoby przeprowadzić głosowanie, gdyż nad morzem każdy sensownej wielkości budynek zamienia się w lokal goszczący turystów. W głębi kraju szkoły pustoszeją, ale nad morzem przeciwnie! Prowadzone są w nich kolonie, zaś z sal gimnastycznych korzystają zorganizowane grupy wczasowiczów. W Niechorzu ucierpiała na tym kultura, gdyż jedynym miejscem spełniającym wymogi komisji wyborczej było muzeum. Ciekaw jestem, co powiedziałby pan wojewoda tym ludziom, którzy klęli na czym świat stoi, że nie mogą zwiedzać ekspozycji, bo akurat garstka ludzi musi przygotować jakieś głosowanie? Pogoda nie była rewelacyjna, więc turyści siłą rzeczy szukali miejsc, gdzie można było uciec przed nudą. Muzeum okazało się zupełnie nie przydatne.
Inny problem to obwieszczenia wyborcze, które zwykle są widoczne z daleka, teraz tonęły w kolorowej masie przeróżnych plakatów wszelkiego rodzaju uciech oferowanych turystom w nadmorskich kurortach. O ile jeszcze obwieszczenia mogły przykuwać uwagę swoją surowością barw (są czarno-białe), o tyle o plakatach wyborczych kandydatów, można było zapomnieć. Rozwiązaniem było jedynie chodzenie przez kandydatów od drzwi do drzwi. Większość odwiedzanych zupełnie nie wiedziała, że są jakieś wybory! A chyba nie o to chodzi, żeby je utajniać?


Mieszkańcy nad morzem są latem skupieni na zarabianiu pieniędzy, nie oszukujmy się, i głosowanie w lipcu mieli głęboko w poważaniu, stąd frekwencja w Mrzeżynie na przykład nie przekroczyła 9%.
Zachodzę w głowę, po co były te wybory? Czy tylko po to, aby je odbębnić? Jeśli tak, to wyjdzie na to, że ta demokracja jest tylko kulą u nogi. Wynik uzyskany przy takim zainteresowaniu jest wynikiem ważnym, ale wypaczonym. Czy naprawdę nie można zrobić nic, aby wybory były przyjazne dla normalnych ludzi?
Nie posądzam pana Wojewody, że specjalnie wyznaczył wybory na taki termin, choć wcześniej mówiło się o terminie czerwcowym a nie lipcowym. Nie zmienia to jednak faktu, że pan Krupowicz wpłynął na wynik wyborów, a także doprowadził do zamknięcia muzeum, przez co ucierpieli nie tylko turyści, czy mieszkańcy. Przede wszystkim bowiem ucierpiała kultura, bo przegrała z polityką zza biurka.

Autor: Przemysław Łonyszyn



 Zobacz pozostałe »

koperta Podyskutuj na forum | koperta Zaprenumeruj newsletter


ikona dodaj komentarzDodaj komentarz

Gość*
Użytkownik: (Wyloguj)
Treść*

* Pola obowiązkowe


ikona wasze komentarzeWasze komentarze

 » 05.07.2007 13:01 - Wacpanpieluch

Wojewoda nie mógł zarządzić wyboró w innym terminie, ponieważ musi działać zgodnie z przepisami - tutaj ordynacją wyborczą. Ordynacja nakłada szereg obowiązków - dokladnie 14 czynności, m.in. obwieszczenie o zarządzeniu wojewody, informacja o granicach i numerach okręgów, liczbie radnych, siedzibie komisji, zawiadomienie o utworzeniu komitetu wyborczego, zgłaszania komisarzowi kandydatów do komisji, zgłoszenie listy kandydatów na radnych, kampania wyborcza, spis yborców, itd. Te czynności nie mogą zostać wykonane w jeden dzień, ponieważ według przepisów na każdą z nich przewidziany jest określony czas (szczegóły w załączniku do zarządzenia wojewody) Jednocześnie wojewoda nie może zarządzić wyborów później, niż 3 miesiące od zarządzenia (na które też ma określony czas ), dlego krytyka wojewody w tym przypadku jest całkowicie bezzasadna. A generalnie - fajny portal. Pozdrawiam Autorów


 » 06.07.2007 0:27 - Ermolenko z Trzebiatowa

Z tego co mi wiadomo, to autor ma racje. Komisarz wyborczy proponował termin zgodny z ordynacją wyborczą na początku czerwca, bodaj 3, więc może to właśnie wojewoda zaspał. A moze lepiej poznać problem z kilku stron niż slepo bronić wojewódy, panie Wacpanpieluch?


 » 06.07.2007 11:23 - Wacpanpieluch

Właśnie - nie widzę w artykule wypowiedzi wojewody i jego punktu widzenia, a bronić go będę ślepo i zaciekle, także uwaga... Frekwencja, czy w styczniu, maju, listopadzie, czy lipcu nie jest raczej mocną stroną wszelakich wyborow u nas przeprowadznych, ale to pewnie też wina Krupowicza, bo czyjaś być musi ;)


 » 06.07.2007 13:00 - rozsądny

A co ty koleś wypowiedzi wojewody w felietonie spodziewasz?! Daj se na luz i idź do kina!


 » 06.07.2007 15:09 - Wacpanpieluch

Racja, dawno w kinie nie byłem. Jeżeli ma to jakieś znaczenie to się wybiorę. Co polecacie? W felietonie postawiono kilka pytań, na które odpowiadam. Swoją drogą po coś są tu miejsca na komentarze... chyba.


 » 13.07.2007 1:14 - Autor

Zapraszam wszystkich do komentowania kolejnych felietonów.







 
  Kontakt z redakcją | Polityka prywatności | ExclusiveNewsletter   Copyright © 2000-2008 Happy Art
Created by: MightyWorkshop.com