» Załóż konto | Zaloguj się:
Środa, 08.02.2012 | Imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii
Szukaj w Google
Strona główna » Artykuły

01.12.2008

Historia uczy, ale uczniów ma kiepskich

Zobacz powiększenie
fot.

Ostatnio dane mi było zetknąć się z bardzo ciekawą książką: „Igrzyska w Berlinie. Jak Hitler ukradł olimpijski sen”. Sam tytuł ujawnia sporo treści. Książka opisuje jednak także to wszystko, co poprzedzało przyznanie Berlinowi letnich Igrzysk Olimpijskich oraz okres od tego momentu do inauguracji samych zawodów w 1936 roku. W sumie pasjonująca lektura ujawniająca wiele szczegółów, których nie znamy, lub których sobie nie uświadamiamy.
Pamiętam, że wielokrotnie zastanawiałem się, jak świat mógł dopuścić do takiego świętokradztwa. Jak to się stało, że wobec widocznych oznak rodzącej się morderczej machiny III Rzeszy, nikt nie odwołał igrzysk. Tak zwany „cywilizowany” świat nawet nie pokusił się o bojkot imprezy. Jak to się mogło stać?
Ówczesne Niemcy cechowało znieważanie praw człowieka, praw jednostki, prawa do innej wiary, do odrębności narodowej, rasowej. Panowała jedynie słuszna władza polityczna i wszelki sprzeciw był wysoce karany. Wolność słowa nie istniała. Ludzie ginęli za poglądy inne niż grupy rządzącej. W zasadzie nie widać większych różnic między III Rzeszą a współczesnymi Chinami. No może po za tym, że w odróżnieniu od potępionych przez historię nazistów w Niemczech, w ChRL już teraz kwitnie w najlepsze ludobójstwo. Hitlerowi tego w 1936 jeszcze nie udało się wprowadzić w... życie.
Ale przecież nie można mieszać polityki do sportu. Sportowcy tyle lat przygotowują się do igrzysk, że nie można im odpierać ich święta. Poza tym, w kraju niedemokratycznym łatwiej jest zapewnić bezpieczeństwo sportowcom. A gdybyśmy przenieśli igrzyska to na nic zdałoby się poświęcenie wielu ludzi, którzy oddali życie, aby do tej wielkiej imprezy mogło dojść. Właśnie dlatego Pekinowi igrzysk nie odebrano a na jawny bojkot też się nie zdecydowano. Coś wam powiem, dokładnie takich samych argumentów używali (skutecznie) obrońcy igrzysk w Berlinie. Jak widać, historia nie jest nauczycielką życia, skoro nic nas nie nauczyła.
Kto myślał w ten sposób, a była to znaczna większość, może zacząć spalać się ze wstydu. Płonący rumieniec przygaszę nieco mówiąc, że mimo wszystko czasy były nieco inne. Gdyby nie przyznanie igrzysk Pekinowi, zaledwie garstka ludzi na świecie wiedziałaby, co się dzieje w Tybecie. Obecnie wie to nawet przedszkolak.
Tylko czy coś z tego wynika? Czy możemy spać spokojnie czując, że popełniliśmy ten sam błąd, co ludzkość w latach 30-tych ubiegłego stulecia? Pewnie tak, bo raczej o mordach dokonywanych na Tybetańczykach nie będziemy się uczyć przez całe miesiące w szkole, jak to ma miejsce w przypadku martyrologii Żydów podczas II Wojny Światowej. Tybet jest tak daleko, tak wysoko... Lepiej pójść na roraty i pomodlić się, aby Ojciec Dyrektor odsunął od władzy tych komunistów, tych masonów, tych... Żydów!

Przemysław Łonyszyn



 Zobacz pozostałe »

koperta Podyskutuj na forum | koperta Zaprenumeruj newsletter


ikona dodaj komentarzDodaj komentarz

Gość*
Użytkownik: (Wyloguj)
Treść*

* Pola obowiązkowe


ikona wasze komentarzeWasze komentarze

 » 02.12.2008 15:30 - michu

dobre i rzeczowe







 
  Kontakt z redakcją | Polityka prywatności | ExclusiveNewsletter   Copyright © 2000-2008 Happy Art
Created by: MightyWorkshop.com