» Załóż konto | Zaloguj się:
Sobota, 04.02.2012 | Imieniny: Andrzeja, Mariusza, Weroniki
Szukaj w Google
Strona główna » Artykuły

26.11.2007

Szukając formy

Zobacz powiększenie
fot. forumgryf.pl

„W Szczecinie najbardziej ekscytujące jest to, że wciąż pozostaje miastem nieodkrytym” – powiedział kiedyś mój kolega, wybitny szczeciński literaturoznawca, parafrazując zmarłego w ubiegłym roku Zygmunta Duczyńskiego, twórcę Teatru Kana. Wydaje się, że ta formuła najtrafniej opisuje kondycję kultury w Szczecinie. To bowiem, co jest słabością naszego miasta, jest także jego siłą. Szczecin nie odgrywa w ogólnopolskiej kulturze roli takiej jak Kraków czy Poznań – wciąż poszukuje własnej formy i tożsamości, a to oznacza ferment, twórcze pulsowanie idei i nieustanny ruch. Warto zastanowić się nad tym, do czego ten ruch zmierza, na jakie instytucjonalne ograniczenia trafia i jak można go ukierunkować.

 

Zygmunt Duczyński miał rację: Szczecin jest niedojrzałym miastem – mówi Bogdan Twardochleb, dziennikarz, od lat wspierający rozwój szczecińskiej kultury. – To bardzo dobrze, bo bez niedojrzałości nie ma sztuki. Trzeba tylko tę niedojrzałość uprawiać na wyższym poziomie, z większą świadomością celów, jakie się chce osiągnąć. Myślę, że jest na to szansa, bo i wśród ludzi szczecińskiej kultury i urzędników mających kulturze pomóc jest wola zmiany.


Uważne śledzenie lokalnych wydarzeń kulturalnych faktycznie dodaje otuchy. Festiwal teatralny „Kontrapunkt” zyskuje rangę międzynarodową, odwiedzają nas pisarze i humaniści z najwyższej półki (w ubiegłym roku m.in. Dorota Masłowska, Stefan Chwin, Michał Paweł Markowski), na koncerty w ramach Szczecin Music Fest Dariuszowi Startkowi udaje się zaprosić gwiazdy, takie jak Cesaria Evoria, Jan Garbarek, Mariza, powstają nowe stowarzyszenia, które bez kompleksów włączają się w grę w kulturę... A zatem, wbrew utrwalonym opiniom jest nieźle. Co zrobić, by było lepiej?

– Fundamentalne są cztery kwestie – ocenia Bogdan Twardochleb. – Po pierwsze, potrzebna jest o wiele bardziej agresywna i przemyślana reklama. Z powodu braku informacji wiele ciekawych inicjatyw umyka uwadze odbiorcy. Po drugie, potrzebujemy wyższej szkoły o profilu artystycznym. Po trzecie, należy zainwestować w edukację dla kultury, co oznacza na przykład, że różne instytucje kulturalne powinny mieć ofertę edukacyjną dla dzieci taką jaką ma na przykład Muzeum Narodowe. Czwarta sprawa to baza materialna. Nie może być tak, że najważniejsze instytucje kultury mieszczą się w obiektach prowizorycznych. Pamiętajmy, że Teatr Współczesny znajduje się w byłym muzeum, Teatr Polski w dawnej restauracji, filharmonia zaś w siedzibie urzędu...

To jednak powoli się zmienia. Ma powstać nowy budynek filharmonii, planowana jest także zmiana siedziby Teatru Współczesnego.

– Współpraca ze szczecińskim Urzędem Miasta układa mi się bardzo dobrze, jeśli chodzi o kwestie bieżące typu załatwianie budżetu – mówi dyrektor Teatru Współczesnego Zenon Butkiewicz. – Sądzę zresztą, że jeśli nie myli się urzędu miasta ze złotą rybką, współpraca z nim może być satysfakcjonująca dla każdego. To, czego mi brakuje, to poważnej rozmowy na temat pewnej całościowej wizji rozwoju kultury i decyzja o zmianie siedziby teatru powinna być właśnie wstępem do nakreślenia takiej wizji. Poza tym nie zaszkodziłaby śmielsza promocja poza miastem. Wszak z naszym dorobkiem, m.in. za sprawą sukcesów Anny Augustynowicz, możemy z powodzeniem konkurować z teatrami z całej Polski.

Inwestycje w siedziby różnych instytucji kultury pomagają nie tylko tym instytucjom – gdyż wiele takich obiektów może też pełnić funkcje centrów kultury.

– Jest szansa na to, że w starej transformatorowni przy ulicy św. Ducha powstanie galeria z prawdziwego zdarzenia, w której będziemy mogli prezentować sztukę współczesną – mówi Agata Zbylut ze stowarzyszenia Zachęta Sztuki Współczesnej. – Ale skorzystają na niej nie tylko malarze, gdyż transformatorownia ma się stać Interdyscyplinarnym Centrum Nowoczesności. Ma to być miejsce, w którym odnajdą się artyści tworzący na granicy plastyki, muzyki i teatru. Powinny znaleźć się tam m.in. czytelnia, księgarnia sztuki i niebanalna kawiarnia.

Najlepszym przykładem na istotność bazy materialnej jest druga młodość legendarnego Klubu 13 Muz. Klub został wyremontowany, w sali galeryjnej zamontowano nowe oświetlenie, wypiękniała też Sala Kominkowa.

– Przywracanie świetności wizualnej pociągnęło za sobą solidną pracę nad uspójnieniem i wzbogaceniem naszej oferty artystycznej – mówi Robert Jurszo, odpowiedzialny za organizację imprez w Klubie 13 Muz. – Jako że sztuka offowa ma się w Szczecinie całkiem nieźle, postanowiliśmy postawić na widzów o nieco bardziej klasycznych gustach. To do nich adresujemy IPN-owskie spotkania z historią, wernisaże, festiwale, Niedzielny Salon Muzyczny czy Szczecińskie Lato Jazzowe, które w tym roku zwieńczy koncert Leszka Możdżera. Poza tym jesteśmy otwarci na współpracę z młodymi ludźmi, z licznymi stowarzyszeniami. Wydaje mi się, że symbioza uznanych instytucji i początkujących stowarzyszeń to pomysł, który powinien sprawdzić się też w innych miejscach. My dajemy młodym przestrzeń i wyrobioną markę, oni w tej przestrzeni realizują swoje pomysły, pompując w nas energię i świeżość. Owocem takiej współpracy była bardzo interesująca konferencja poświęcona Jackowi Kuroniowi, zrealizowana przez stowarzyszenie Inicjatywa Młodych.

Opinia o budzeniu się aktywności kulturowej młodzieży jest u obserwatorów szczecińskiego życia kulturalnego dość powszechna. Twardochleb mówi wręcz o „zmianie warty” – do niedawna na wernisażach i spektaklach teatralnych spotykała się ta sama grupa dobrze się znających osób. Teraz jest tam mnóstwo młodych. Ale nowe pokolenie nie chce kultury jedynie konsumować. Chce ją także tworzyć. Nie zawsze jednak idzie im to tak łatwo, jakby sobie tego życzyli.

– Jesteśmy uzależnieni od samorządowych dotacji, dlatego chciałbym, aby sposób ich przyznawania był bardziej przejrzysty – mówi Rafał Bajena, prezes Stowarzyszenia Twórców i Producentów Sztuki Filmowej, współorganizator Zamkowych Nocy Europejskiej Kinematografii, które okazały się dużym sukcesem frekwencyjnym i artystycznym. – Poza tym fundusze powinny być poddane nie tylko analizie ilościowej, ale także jakościowej. Kultura to nie tylko księgowość i o sukcesie danego przedsięwzięcia nie decyduje tylko to, czy faktury się zgadzają.

Jednym z prężniej działających stowarzyszeń zajmujących się kulturą jest Operahaus. Wydaje ono kwartalnik literacko-filozoficzny -fo:pa], organizuje coroczny Festiwal Myśli Drukowanej.

– I to właśnie organizacja cyklicznych imprez jest najbardziej kłopotliwa – przyznaje Krzysztof Trzciński z Operahaus. – Gdy startujemy w otwartym konkursie ofert, musimy liczyć się z tym, że nie dostaniemy dofinansowania. A gdy nie ma takiej pewności, nie sposób takiej imprezy przygotować odpowiednio wcześniej. Dlatego uważam, że cykliczne imprezy powinny być w takich konkursach priorytetem. Wszak jeśli coś się udało, dlaczego nie miałoby udać się jeszcze raz?

Powraca także temat promocji – zwłaszcza promocji poza Szczecinem. Brakuje całościowej wizji takiego marketingu.

– Akcja „Szczecin jest otwarty” skupiająca rozmaite inicjatywy to świetny pomysł – ocenia Trzciński. – Szkoda tylko, że imprezy zlewają się w swoisty miszmasz, poszczególne przedsięwzięcia są nieczytelnie od siebie oddzielone. Ale sama inicjatywa to krok w dobrym kierunku.



Jeśli udała się organizacja tak dużej imprezy jak The Tall Ships’ Races, dlaczego nie miałoby się powieść wykorzystanie ludzkiego kapitału, jakim dysponuje Szczecin? Twórców i konsumentów sztuki nam nie brakuje, a z wypowiedzi większości moich rozmówców bił dość niespodziewany optymizm.

Co to oznacza? Chyba to, że jeśli spojrzymy w przyszłość Szczecina, zobaczymy tam dużo więcej niż tylko paszteciki i paprykarz.

Autor: Alan Sasinowski

Źródło: forumgryf.pl



 Zobacz pozostałe »

koperta Podyskutuj na forum | koperta Zaprenumeruj newsletter


ikona dodaj komentarzDodaj komentarz

Gość*
Użytkownik: (Wyloguj)
Treść*

* Pola obowiązkowe


ikona wasze komentarzeWasze komentarze

To miejsce czeka na twój komentarz.




 
  Kontakt z redakcją | Polityka prywatności | ExclusiveNewsletter   Copyright © 2000-2008 Happy Art
Created by: MightyWorkshop.com