» Załóż konto | Zaloguj się:
Wtorek, 07.02.2012 | Imieniny: Ryszarda, Teodora, Wilhelminy
Szukaj w Google
Strona główna » Artykuły

29.11.2007

Energia płynie z dołu

Zobacz powiększenie
fot. forumgryf.pl

Ranga instytucji markowych takich jak np. Opera Na Zamku, Teatr Współczesny czy Muzeum Narodowe jest bezdyskusyjna. To wokół nich skupiają się koneserzy sztuki, krzepną opiniotwórcze środowiska, tętni życie intelektualne. Respektując instytucje z tradycjami, nie można jednocześnie lekceważyć tego, co świeże i słabo rozpoznane. W Szczecinie wzbiera bowiem nowa fala inicjatyw kulturalnych. Zazwyczaj powstają one w ramach rozmaitych stowarzyszeń. Jednym z najbardziej interesujących wydaje się być Stowarzyszenie OPERAHAUS. Droga, jaką w ciągu kilku lat przebyli jego twórcy, doskonale ilustruje tezę głoszącą, że warto uważnie przyglądać się temu, co dzieje się na marginesie. Dlaczego? Ponieważ margines może stać się centrum szybciej, niż ktokolwiek się tego spodziewa.

Jak najdalej od kawiarni
Studenci kierunków humanistycznych z reguły mają mnóstwo pomysłów na robienie sztuki. Dlaczego zazwyczaj nie oblekają się one w czyn?
- Bo to takie kawiarniane opowieści, które należy puścić mimo uszu – tłumaczy Krzysztof Trzciński, założyciel OPERAHAUS. – Gdy jako student filozofii myślałem nad założeniem stowarzyszenia, pilnowałem się, żeby nie była to właśnie jedna z takich kawiarnianych opowieści. Dla wielu moich znajomych naturalną drogą kariery po filozofii było zajmowanie się PR-em czy praca w agencji reklamowej. Cóż, kiedy decydujesz się na stowarzyszenie, musisz bywać i pijarowcem, i marketingowcem, i wcielać się w dziesiątki innych ról. A do tego towarzyszy ci satysfakcja, że zajmujesz się czymś doniosłym, czyli filozofią. Bo generalnie to z promowania niekonwencjonalnych ujęć filozofii OPERAHAUS wyrasta.

Pierwszą poważną inicjatywą stowarzyszenia była naukowa konferencja tanatologiczna w Pałacu Młodzieży w 2004 roku – wzięli w niej udział m.in. prof. Aleksandra Żukrowska z US i neurochirurg prof. Ireneusz Kojder z PAM-u. Materiały pokonferencyjne wykorzystano w premierowym numerze kwartalnika literacko – filozoficznego -fo:pa].
- -fo:pa] miało być pismem krytycznym, zaangażowanym społecznie – wspomina Krzysztof Trzciński. – Jednak gdy zabraliśmy się do kompletowania zespołu, musieliśmy inaczej rozłożyć akcenty. I tak -fo:pa] stało się kwartalnikiem literacko – filozoficznym.

Nikt nie wróżył temu pismu przyszłości. Nic dziwnego - -fo:pa] startowało jako kwartalnik dość hermetyczny, skierowany ku wąskiemu gronu odbiorców. Nie takie periodyki upadały w Szczecinie. Tymczasem -fo:pa] istnieje, ma się dobrze, na jego łamach publikują sławy ogólnopolskie – jak np. Jerzy Szyłak – i ogólnoświatowe – jak jeden z najważniejszych filozofów XX wieku, Richard Rorty. Z naukowcami zachodnimi, nawet z tymi na absolutnym topie, jest nawet łatwiej o kontakt niż rodzimymi sławami. Zagraniczni myśliciele mają bowiem dobry zwyczaj odpowiadania na wszystkie nadsyłane do nich maile. U Polaków nie jest to reguła.
- Na pytanie, dlaczego nam się udało, odpowiedź jest prosta - mówi założyciel OPERAHAUS i redaktor naczelny -fo:pa], Dariusz Trzciński. - Od początku byliśmy szalenie zmotywowani. Wiedzieliśmy, że nie będzie lekko, że trzeba przygotować się na spory opór materii, nie tylko administracyjnej, ale i osobowej. Mieliśmy świadomość, że satysfakcja z idei, pomysłów i zamierzeń jest wtedy, gdy się te zamierzenia zrealizuje. To dość, mimo wszystko, prosta recepta, nie ma w niej żadnej hermetyczności.

Od zeszłego roku pozycja -fo:pa] jest na tyle mocna, że jej redaktorzy mogą realnie planować finansowanie 4 numerów do przodu. Poza tym pismo jest cytowane w ogólnopolskiej prasie. Czytelnicy z całej Polski ślą do redakcji teksty z prośbą o publikację.

Wiele frontów

Jeśli robienie kultury jest wojną, to założyciele OPERAHAUS potykają się na wielu frontach. -fo:pa] to nie tylko kwartalnik, ale także wydawnictwo. Wydawnictwo ma 2 segmenty - beletrystykę oraz pozycje naukowe ale koniem pociągowym ma być… seria komiksów.
- Właśnie odebraliśmy z druku antologię komiksów, które nadeszły na zorganizowany przez nas konkurs – mówi Piotr Kryk, odpowiedzialny za stronę wizualną -fo:pa] – XVIII Międzynarodowy Festiwal Komiksu w Łodzi będzie okazją do promocji tego wydawnictwa wśród najbardziej zainteresowanych. Sytuacja komiksu w Polsce jest paradoksalna: z jednej strony w końcu doczekał się uznania, traktowany jest jako pełnoprawne dzieło sztuki, z drugiej wciąż pozostaje sztuką niszową. I wizyta ministra kultury na najbliższym konwencie komiksowym w Łodzi – choć symptomatyczna – to nic w gruncie rzeczy nie zmieni. Komiks to nierozpoznana przestrzeń, która aż prosi się o to, wydobyć ją na światło dzienne.

Stałą inicjatywą OPERAHAUS pozostają konferencje. Po wspomnianej już konferencji tanatologicznej odbyły się m.in. konferencje poświęcone tematom seksu i narkotyków. Niedługo odbędzie się kolejna, poświęcona zagadnieniu przemocy.

Rewersem konferencji są festiwale. OPERAHAUS organizuje cykliczny Festiwal Myśli Drukowanej – stanowiący formę pośrednią między targami książki a popularyzowaniem kultury druku. Obejmuje filmy, wernisaże, panele, a także happeningi. - Dobrze pamiętam rozwieszanie wierszy po Szczecinie – śmieje się Krzysztof Trzciński. – Jeden ze związanych z nami poetów nazywa się Konrad Wojtyła. Wiele starszych pań podnosiło jego poezję i czytało ją z namaszczeniem, zastanawiając się, czy to TEN Wojtyła.

Generalnie FMD ucieka od akademickich ram, otwiera się na publiczność, którą tradycyjne wykłady nudzą. A teraz przed OPERAHAUS stoi najtrudniejsze zadanie.

Podbijanie stawki
Od 1985 roku Unia Europejska – realizując ideę „zbliżania narodów Europy” - wybiera miasta, które stają się Europejskimi Stolicami Kultury. Przez 12 miesięcy na uhonorowane miasta skierowane są oczy mieszkańców całego kontynentu. Dobre wykorzystanie życzliwego zainteresowania innych państw zależy tylko od włodarzy i ludzi kultury wybranych miast, od sprawności, z jaką przygotują imprezy powiązane z ich dziedzictwem historycznym i kulturowym. W 2016 roku takim miastem miałby stać się Szczecin.
- Pomysł na zgłoszenie Szczecina do tego konkursu to oddolna inicjatywa obywatelska – mówi Anna Suchocka, członkini OPERAHAUS. – Jej inicjatorem i pomysłodawcą jest nasze stowarzyszenie, podzieliliśmy się tym pomysłem ze Stowarzyszeniem Klub Storrady i szybko przyłączyła się do nas większość szczecińskich organizacji i instytucji kultury. Wstępnym krokiem było pozyskanie przychylności Komisji Kultury i prezydenta Jarmolińskiego. Teraz czekamy na ostateczne decyzje Radnych Miasta Szczecina.

Na liście organizacji, które podpisały deklarację współpracy w tej sprawie, znajdują się duże podmioty, jak Uniwersytet Szczeciński czy Wyższa Szkoła Humanistyczna TWP, ale także organizacje pozarządowe. Takiego pospolitego ruszenia dawno w naszym mieście nie było.
- Ta inicjatywa nie została Miastu przedstawiona lub narzucona odgórnie, nie jest decyzją urzędników, wychodzi od ludzi, którzy od lat zajmują się kulturą – mówi Dariusz Trzciński. – I to jest jej największa siła. Jesteśmy w doskonałym momencie, żeby grać o najwyższe stawki. Sukces finału międzynarodowych regat żeglarskich pokazał, że Szczecin jest wiarygodnym miastem, jeśli idzie o organizowanie dużych imprez. My z kolei, jako ludzie kultury, jesteśmy przekonani, że poradzimy sobie z koordynacją przedsięwzięć kulturalnych, które do tej pory organizowano w Szczecinie, i zrealizujemy pomysły na nowe, których mamy mnóstwo.

Przyznanie Szczecinowi statusu Europejskiej Stolicy Kultury wpisywałoby się w politykę europejskich decydentów, która ewoluowała od lat 80. Na początku faktycznie w centrum zainteresowania były niejako naturalne stolice, takie jak Ateny (1985r.), Berlin Zachodni (1988r.) czy Lizbona (1994r.). Jednak od początku XXI wieku stawia się raczej na zbliżenie starej i nowej Europy – dlatego Europejskimi Stolicami Kultury stają się dwa miasta (w 2009r. będą to na przykład Wilno i Linz). Multikulturowe i przygraniczne portowe miasto Szczecin – do tego opromienione sukcesem The Tall Ships’ Races – zdaje się być dobrym kandydatem do realizacji polityki zbliżenia.
- Nie należy się bać, nie należy mieć kompleksów – ocenia Dariusz Trzciński – Po prostu trzeba spróbować! A władze miasta do podjęcia tej rękawicy powinien przekonać fakt, że promocja przez kulturę jest najtańszą i najlepszą formą promocji. Dzięki przyznaniu tego prestiżowego tytułu nasze miasto stałoby się identyfikowalną marką na forum europejskim, wzrosłaby inwestycyjność, polepszyłaby się współpraca transgraniczna.

Gdyby Rada Miasta Szczecina zdecydowała się na zgłoszenie naszego miasta do konkursu, polskimi konkurentami Szczecina byłyby m.in. Warszawa, Toruń, Poznań, Gdańsk, Łódź, Gdańsk, Wrocław.

 

Jeśli nawet pomysł na uczynienie Szczecina Europejską Stolicą Kultury nie dojdzie do skutku, to zapewne wkrótce OPERAHUS przedstawi kolejny, równie karkołomny. I kolejny. Aż któryś z nich zostanie zrealizowany.

Bo w gruncie rzeczy nie samo OPERAHAUS jest tu najważniejsze. Sukces tego jednego stowarzyszenia nie jest bowiem interesującym wyjątkiem potwierdzającym regułę. Wręcz przeciwnie, rozwój OPERAHAUS jest dla najmłodszej, pozainstytucjonalnej kultury symptomatyczna. Patrząc na organizacje wspierające OPERAHAUS, przypominamy sobie, jak bogata jest oferta artystyczna Szczecina. Znajdziemy tam m.in. Impresariat OPRÓCZ Dariusza Startka, Ośrodek Teatralny KANA, Stowarzyszenie MAKE IT FUNKY PRODUCTON, czy Happy Art wydające co miesiąc bezpłatny informator kulturalny „Echo”…

Choć po kawiarniach wciąż zapewne snują się widma malkontentów, to wygląda na to, że młode pokolenie ludzi od kultury, zamiast tonąć w planach, po prostu ciężko pracuje na zmianę wizerunku miasta. Dlatego warto im się przyglądać. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy któryś z młodzieniaszków przemieni się w zasłużonego klasyka.

Alan Sasinowski

Źródło: forumgryf.pl



 Zobacz pozostałe »

koperta Podyskutuj na forum | koperta Zaprenumeruj newsletter


ikona dodaj komentarzDodaj komentarz

Gość*
Użytkownik: (Wyloguj)
Treść*

* Pola obowiązkowe


ikona wasze komentarzeWasze komentarze

To miejsce czeka na twój komentarz.




 
  Kontakt z redakcją | Polityka prywatności | ExclusiveNewsletter   Copyright © 2000-2008 Happy Art
Created by: MightyWorkshop.com