16.05.2010
Taką noc warto przeżyć jeszcze raz!

fot.
Setki muzeów i galerii, a także biblioteki i instytucje narodowe w całej Polsce uczestniczyły w sobotę w siódmej Nocy Muzeów. Większość placówek była otwarta nawet do 3 w nocy.
Pierwsza Noc Muzeów odbyła się w Berlinie w 1997 r. Obecnie organizuje je ponad 120 miast Europy.
Tradycyjnie wstęp do wszystkich muzeów, galerii, bibliotek i innych instytucji uczestniczących w tej akcji był bezpłatny. Nie trzeba było płacić także za imprezy towarzyszące - koncerty, spektakle, akcje artystyczne.
Jednym z najbardziej obleganych miejsc było otwarte dwa miesiące temu, po gruntownym remoncie, Muzeum Fryderyka Chopina. Aby je zwiedzić na co dzień należy z kilkutygodniowym wyprzedzeniem zarezerwować termin. W sobotę na wejście do muzeum poświęconemu życiu i twórczości polskiego kompozytora oczekiwały setki osób
– Czytałam o otwarciu tego muzeum w gazetach, o tym, że jest bardzo nowoczesne, że podobno można w nim poczuć nawet zapach ulubionych kwiatków Chopina. W nocy była dobra okazja, żeby to wszystko zobaczyć, poczuć samemu - mówiła Anna z Milanówka.
Wiele osób chciało, jak co roku, zwiedzić Muzeum Narodowe w Warszawie. – W roku ubiegłym odwiedziło nas 5 tys. osób, w tym roku mamy nadzieję na pobicie tego rekordu - powiedziała Katarzyna Wakuła, rzecznik muzeum.
W Muzeum Narodowym można było obejrzeć - oprócz wszystkich wystaw stałych i czasowych - najnowszy spot zwiastujący film Tomka Bagińskiego. Jest to zapowiedź trójwymiarowego filmu rekonstruującego „Bitwę pod Grunwaldem” Jana Matejki. Premiera całego filmu zaplanowana jest na 15 lipca, w 600. rocznicę bitwy. Podczas Siódmej Nocy Muzeów film wyświetlany był bezpośrednio na obrazie Matejki. Prezentowana była także instalacja multimedialna Stanisława Syrewicza ”Grunwald 2010”.
W Centrum Sztuki Współczesnej zwiedzający mogli zobaczyć wszystkie aktualne ekspozycje oraz uczestniczyć w wielu performance'ach organizowanych przez artystów współpracujących z Centrum. Wielkim zainteresowaniem cieszyła się instalacja nowojorskiego artysty Nicka Yulmana, który poprosił gości CSW o przyniesienie ze sobą niepotrzebnych przedmiotów. Z połączonych ze sobą zakrętek, słoików, kawałków drewna, starych odbiorników radiowych stworzył instalację, która drgając i poruszając się - wydawała dźwięki.
Aby wejść do sal Zamku Królewskiego w kolejce trzeba było czekać około dwóch godzin. W oczekiwaniu na wejście można było obejrzeć multimedialny pokaz zatytułowany „Muzeum Utracone” - prezentację 45 dzieł straconych przez Polskę w wyniku II wojny światowej. Pokaz zainaugurował projekt internetowego Muzeum Utraconego (www.muzeumutracone.pl,) w którym katalogowane będą utracone dzieła.
Tłumy ludzi stały w równie długiej kolejce przed gmachem Sejmu w Warszawie. W ramach Nocy Muzeów mury polskiego parlamentu również do późnej nocy były otwarte dla zwiedzających. Było to pierwsza okazja, by zobaczyć Sejm i Senat w późnych godzinach wieczornych.
O godz. 22 w parlamencie zjawił się pełniący obowiązki prezydenta Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
W warszawskiej Nocy Muzeów wzięła udział także Giełda Papierów Wartościowych. Do godziny pierwszej, przed budynkiem GPW gromadziły się tłumy mieszkańców Warszawy, a także przyjezdnych z innych polskich miast.
Pracownicy Giełdy podejrzewają, że tak spore zainteresowanie zwiedzeniem Giełdy podczas Nocy Muzeów to wynik ostatniej prywatyzacji PZU. Wówczas ponad sto tysięcy osób prywatnych nabyło akcje największego polskiego ubezpieczyciela.
W Poznaniu nie było odpowiedniej atmosfery
Zabawę muzealnikom i miłośnikom kultury popsuli kibice piłkarscy świętujący tytuł mistrza Polski dla Lecha Poznań.
Piłkarze Lecha Poznań pokonali w sobotę u siebie Zagłębie Lubin 2:0 i zostali najlepszą drużyną w kraju. Kibice piłkarscy od popołudnia gromadzili się na poznańskim Starym Rynku. Z ich powodu trzeba było ograniczyć wydarzenia zaplanowane w placówkach kulturalnych znajdujących się w najbliższej okolicy rynku.
– Niestety nie było tak miło jak byśmy chcieli. Nie udało się opanować żywiołu. Muzeum Historii Miasta Poznania w Ratuszu musieliśmy zamknąć jeszcze przed zmierzchem - taki był napór agresywnych, pijanych kibiców, próbujących np. wyrywać metalowe kraty. Z podobnego powodu musieliśmy też zamknąć mieszczące się na Starym Rynku Muzeum Instrumentów Muzycznych - powiedziała Aleksandra Sobocińska, rzeczniczka Muzeum Narodowego w Poznaniu.
Rzecznik dodała, że jest duża szansa iż Noc Muzeów w Poznaniu zostanie w jakiejś formie powtórzona. Przyznała, że organizatorzy nie przewidzieli tego, że z taką intensywnością bawić się będą w centrum miasta kibice Lecha.
– Nie ma takiego miłego świętowania jakie było w poprzednich latach. Zdecydowanie lepiej by było, gdyby nasza impreza odbywała się tydzień później. Może byliśmy zbyt naiwni licząc na możliwość połączenia naszego święta i święta kibiców. Niewykluczone, że uda się powtórzyć wkrótce chociaż część zaplanowanych na Noc Muzeum imprez - powiedziała Sobocińska.
Jak podkreśliła, poznańscy muzealnicy, poza wszystkim, są równie zadowoleni z wyników osiągniętych przez piłkarzy Lecha Poznań jak pozostali poznaniacy.
Kraków jak zwykle dzień wcześniej
Już w nocy z piątku na sobotę niemal 30 placówek muzealnych było otwartych w Krakowie, Niepołomicach i Wieliczce.
Mieszkańcy Małopolski, a także ogromna liczba osób przyjezdnych i zagranicznych turystów zmuszona była czekać nawet w kilkudziesięcio minutowych kolejkach.
Jak zwykle największą popularnością cieszył się Wawel, Barbakan i Muzeum Książąt Czartoryskich. Jednym z najciekawszych otwartych w nocy obiektów był najstarszy gmach Uniwersytetu Jagiellońskiego - Collegium Maius.
Dosyć nietypowo wyglądał na co dzień szary i smutny budynek Muzeum Narodowego w Krakowie. Podczas Nocy Muzeów jego elewacja była rozświetlona specjalną animacją. Z okazji Nocy Muzeów zostały też otwarte podziemia pod Rynkiem Głównym, jednak zwiedzić je mogło tylko 1200 osób, które wcześniej zdobyły zaproszenia.
Autor: rumi, zbyt;
Źródło: PAP
tvp.info
Zobacz pozostałe »
Dodaj komentarz