23.10.2007
Tytus Romek i ATomek mają 50 lat

fot.
Na tym komiksie wychowały się pokolenia Polaków. Chociaż dzisiaj wyobraźnią władają zupełnie inni bohaterowie, trudno znaleźć trzydziesto-, czterdziestolatka, który nie wspomina z sentymentem "Tytusa, Romka i A'Tomka".
Henryk Jerzy Chmielewski, lepiej znany jako Papcio Chmiel, stworzył swoje sztandarowe postaci w 1957 roku. Pierwszy odcinek przygód Tytusa de Zoo, Romka i A'Tomka ukazał się na łamach "Świata Młodych", dokładnie 25 października. Dziewięć lat później do księgarń trafił pierwszy album z najbardziej znanym szympansem i jego kolegami, dwoma harcerzami. Reszta jest historią.
Tytus to bohater o dwóch rodowodach. W serii gazetowej był małpą doświadczalną, w książkowej powstał z tuszu, który Papcio Chmiel rozlał podczas pracy. Niezależnie od okoliczności, w jakich się narodził, cechy miał zawsze te same: bywał złośliwy, nadpobudliwy, namiętnie pakował się w tarapaty i wiecznie potrzebował uczłowieczania. Na jego tle chudzielec Romek i korpulentny zarozumialec A'Tomek wypadają zazwyczaj jak dwa aniołki.
Seria Chemielewskiego przez lata była jednym z najpopularniejszych cykli komiksowych w Polsce, do tej pory jest pewnie - obok "Kajka i Kokosza" czy "Kapitana Żbika" - jedną z najbardziej rozpoznowalnych. Duża w tym zasługa absurdalnego humoru i wyobraźni Papcia, który w każdej z trzydziestu wydanych do tej pory ksiąg fundował swoim bohaterom niesamowite przygody (m.in. na Dzikim Zachodzie, w kosmosie, na Wyspach Nonsensu). Jedną z wizytówek "Tytusa, Romka i A'Tomka" były wymyślne pojazdy, występujące w poszczególnych częściach. Amerykański Batman ma tylko Batmobil, de Zoo i jego kompanii poruszali się Wannolotem, Wkrętaczem, Syfonolotem, Lovelotem i wieloma innymi wynalazkami Prof. T. Alenta.
Wraz z nadejściem lat 90. Tytus był coraz mniej uczłowieczany, za to coraz bardziej uwspółcześniany. Sprawdzał się w walce z gangsterami ("Księga XXII"), przygototywał do wejścia do NATO ("Księga XXIV"), bratał z internetem ("Księga XXVIII"). W końcu też wydoroślał i wziął ślub ("Księga XXV").
Niektóre z tych nadchodzących z wiekiem zmian bywały kłopotliwe. W 2001 roku wydawnictwo Prószyński i Spółka odrzuciło gotową już "Księgę XXV", tłumacząc swoją decyzję wyczynami alkoholowymi (pojawiły się też środki halucynogenne) i erotycznymi niewinnych niegdyś bohaterów (jak pamietają wierni czytelnicy, z tą niewinnością bywało różnie - harcerzom zdarzało się już kosztować miodu i palić cygara). Z kolei całkiem niedawno Tytus wziął udział w kampani wyborczej, zachęcając do pójścia do urn m.in takimi oto słowami: Wy zagłosujecie każdy sobie na inną rzepkę, nie tak jak bezkonfliktowy mój Papcio na PiS. Cóż, przeżywający kryzys wieku średniego szympans może miewać dziwne pomysły.
Niezależnie od tego, co tu i teraz, Papciowi i jego bohaterom należy się pomnik (na razie Chmielewski dostał medal Gloria Artis, a Tytus i spółka, niestety, wątpliwej jakości film animowany). Z okazji półwiecza - szczere życzenia. I podziękowania.
Michał Raińczuk
Źródło: kulturaonline.pl
Zobacz pozostałe »
Dodaj komentarz