05.03.2010
Kilka kliknięć do nieśmiertelności

fot. Imperial - Cinepix
Avatar dla każdego, wieczny pendrive czy przechowanie kodu DNA dla potomnych – to pomysły nowego przedsięwzięcia internetowego o nazwie multisfera Solaris Gate. Projekt lansuje ideę „uwiecznienia” i przechowania danych o osobie także po jej śmierci.
– Do tej pory pewne były tylko śmierć i podatki. Teraz pewne będą, mam nadzieję, tylko podatki – mówi Piotr Tymochowicz, specjalista ds. wizerunku, a obecnie także prezes Zarządu Infinity S.A. – spółki powołanej do realizacji projektu.
Ideą twórców Solaris Gate jest wykorzystanie internetu jako narzędzia, które umożliwi użytkownikom uwiecznienie ich doświadczeń życiowych i ich samych – w rozumieniu fizycznym i mentalnym. Na Solaris Gate składają się m.in. takie produkty jak: Arka, eAkademia oraz Avatar.
Nieśmiertelność – cenna czy bezcenna?
Arka jest to miejsce przypominające portale społecznościowe. Różnica jest taka, że za korzystanie z produktu trzeba będzie zapłacić. Przez pierwsze dwa lata użytkowania cena wyniesie w przybliżeniu 97 zł. Co użytkownik dostanie w zamian?
Arka ma być interaktywnym pamiętnikiem, który umożliwi uwiecznienie informacji o użytkowniku nawet po jego śmierci. Pojemność konta w pakiecie podstawowym to 50GB. Z dostępu do tych danych będą mogli korzystać wskazani przez internautę użytkownicy.
– Głos wielu ludzi przemija bez echa. Tu gromadzi się dorobek pojedynczej osoby, która nie miała szansy zaistnienia – tłumaczy Jacek Dworak z działu marketingu firmy. W jakim celu dane mają być uwiecznione? Pomysłodawcy uważają, że przechowywanie danych o osobie może być ważną wskazówką dla potomnych, którzy będą chcieli poznać prawdę o swoim przodku. Zobaczą jaki był, czym się interesował, jaki miał sposób myślenia, co czuł.
Przechowywanie informacji ma też umożliwić „wieczny” pendrive. Zgodnie z tym pomysłem użytkownik dostaje konto o pojemności 16 lub 32 GB, które synchronizuje się automatycznie ze specjalnym nośnikiem danych. Na nośniku może zgromadzić cały swój dorobek za 397 zł rocznie. Jedyny dostęp do przechowywanych danych dostanie poprzez urządzenie – nie ma dostępu przez żadną stronę internetową. Co się stanie, gdy dysk zginie? Zapis jego zawartości jest przechowywany na koncie w Solaris Gate – Infinity zapewnia, że nikt inny nie będzie miał dostępu. A jeśli użytkownik przestanie płacić? Dane nie zostaną wymazane – zostaną uwiecznione zgodnie z ideą przedsięwzięcia.
Coś dla ducha i ciała
Portal celuje nie tylko w biernym gromadzeniu informacji o użytkownikach – chce też ich szkolić „za życia". Internauta dostaje w ofercie platformę szkoleniową. Pomyślano też o uniwersalnym języku w sieci, który ma pojawić się już wkrótce.
Kolejnym pomysłem na nieśmiertelność jest stworzenie avatara. Każda osoba będzie mogła go powołać do życia przy pomocy czułego skanera. Ma on umożliwić doskonałe odwzorowanie użytkownika i stworzenie cyfrowego ciała.
Dusza w kapsule
Projekt zakłada też gromadzenie materiału genetycznego w kapsule DNA. Oferta polega na przechowywaniu włosa z cebulką umieszczonego w bursztynie. W pomysł zaangażowali się naukowcy z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Ich zdaniem, przechowanie DNA może zabezpieczać możliwość wykonania w przyszłości badań genetycznych, określających predyspozycje do rozwoju chorób, np. nowotworowych.
– Postęp medycyny stwarza coraz więcej możliwości, aby odpowiedzieć na pytanie czy dana choroba może wynikać z błędnego zapisu w kodzie genetycznym. Również określenie zmian w kodzie genetycznym może pomóc określić wrażliwość danej osoby na działanie pewnych leków – tłumaczy dr Tomasz Huzarski.
Bezpieczeństwo danych
Portal to przedsięwzięcie biznesowe, które ma przynieść zyski w pierwszym roku funkcjonowania. Jak zakładają jego twórcy, zaloguje się w tym czasie ok. 30 tys. osób. Komercyjny charakter portalu ma służyć zapewnieniu bezpieczeństwa danych.
Infinity zapewnia, że dane nie dostaną się w niepowołane ręce. Będą one przechowywane we współpracy z serwerownią Swiss Firt Knox, w dwóch bunkrach pod Alpami. System ma gromadzić dane i przetrzymywać je offline. Mogą jednak trafić np. do prokuratury, gdy zgodnie z prawem wystąpi ona o ich udostępnienie.
A co się stanie z danymi, gdy spółka zbankrutuje? Infinity nie przewiduje takiego scenariusza. W planach ma podbój międzynarodowych rynków, o przydatności pomysłu przekonują także artyści. Jak tłumaczy piosenkarka Justyna Steczkowska, w pomyśle kryje się możliwość promocji twórczości, bez konieczności organizacji drogich kampanii.
Na pierwszy ogień idzie polski rynek, a za nim amerykański, chiński i rosyjski. Rosyjska dusza w kapsule? – bezcenne.
Autor: Joanna Idziak
Źródło: tvp.info
Zobacz pozostałe »
Dodaj komentarz