Wasze komentarze
» 17.09.2007 10:25 - Sam21
uuuu bylo gorąco!! Wielki szacunek dla Lury!! Doskonały koncert. Życzę sobie i wam wszystkim więcej takich imprez!
» 17.09.2007 14:32 - Majka
Dlaczego takie koncerty zawsze mnie omijaja... :(
» 17.09.2007 15:35 - AcX_ONa
Bardzo udany koncert. Wielkie brawa dla dziewczyny, która weszła na scenę i tańczyła z Lura. Mało osób by się na to odważyło. Cały dzień chodzi za mna pewna melodia, która wczoraj cały zamek śpiewał. Nie zanuce bo sie wstydzę :) Ten kto był na koncercie wie o która chodzi.
» 17.09.2007 15:37 - Sebastian
Kolejny świetny koncert po Mariza, Lura sprawiła ze naprawdę było gorąco... Więcej Więcej takich koncertów! Pozdrawiam i do następnego.
» 17.09.2007 16:10 - Kosik
Cesaria Evora to moze sie schować przy Lurze. Bylem na obu koncertach i to co wczoraj doswiadczylem było naprawde bardzo przyjemnym uczuciem. Doskonale się bawiliśmy. Te kocie ruchy... :)
» 17.09.2007 18:10 - Andrzej
To że ktoś mieszka w Lizbonie nie znaczy od razu, że śoiewa fado ...
» 17.09.2007 19:14 - AnaTu
Dziekuję za te chwile... Było cudnie...
» 17.09.2007 20:12 - karatysz.pl
Za nim wypowiem się muszę dementować pewne nie ścisłości z powyższego artykułu…
Po pierwsze. Lura nie pochodzi z Wysp Zielonego Przylądka! Anie się tam nie urodziła ani nie wychowała. To jej rodzice pochodzą z Cabo Verde a Ona sama urodziła się i wychowała w Portugalii.
Po drugie. Zwroty typu „… w rytm afrykańskiego bluesa” czy „afrykańska gwiazda fado” są niedorzeczne! Ile razy można powtarzać, że muzykę z regionów Cabo Verde nie można określać innymi rodzajami muzyki! Czy disco polo możemy określić mianem polskiego country??? Nie chce mi się znów tego tłumaczyć, więc odsyłam na stronę http://www.afryka.org/index.php?showNewsPlus=1608, zawarty tam artykuł Eli Sieradzińskiej powie wam, o co w tym chodzi! A co do fado to nie mieszajcie pojęć! Że te dwa nurty muzyczne łączy język portugalski, chociaż nie do końca, jeśli chodzi o Cabo Verde, to też jest inny rodzaj muzyki! Czyli to samo, co wyżej!
Po trzecie. „Podczas bisu zaśpiewała przepiękną balladę”…. ballada rządzi się swoimi prawami! j. w
A przede wszystkim porównajcie sobie dwa języki kreolski i portugalski, moim zdaniem kreolski to język, skoro u nas gwara kaszubska ma zyskać miano języka to kreolski dawno nim jest! Zajrzyjcie na http://www.afryka.org/index.php?showNewsPlus=1511
Czepiam się szczegółów?! Proszę pamiętać ze szczegóły tworzą całość!
Koncert był po prostu REWELACYJNY!!! Pomijając małe opóźnienie spowodowane uszanowaniem ciszy w czasie trwania przedstawienia operowego, które odbywało się w tym samym czasie w Zamku koncert opóźnił się o 20 minut, ale na to, co się później działo to brak słów, aby to opisać! Na scenę wyszła nie wielka piękna kobieta, po której na pierwszy rzut oka nie widać ze mieszka w niej żywioł, jakim jest śpiew i taniec! Lura ubrana w piękna szmaragdową sukienkę z etnicznymi elementami wyszła na scenę przy oklaskach publiczności i … przywitała się po polsku! Na jej „Dobry wieczór” publiczność wprost oniemiała i zgotowała jej głośną owacje. Po krótkim przedstawianiu siebie i scharakteryzowanie muzyki, która śpiewa zaczął się … można to tak nazwać show. Każdą piosenkę a raczej pieśń Lura poprzedzała krótką opowieścią o utworze, dzięki czemu widownia bardziej rozumiała charakter utworu. Artystka śpiewała, tańczyła i bawiła publiczność tym samym zapraszając ją do tańca. Udzieliła również zebranym kilku krótkich lekcji języka kreolskiego. Moim zdaniem wada takich koncertów jest to, że są one „siedzące” a przy takich rytmach nie da się siedzieć. Lura śpiewała utwory ze swoich dwóch ostatnich albumów „Di Korpu ku Alma”(Z ciała i duszy) i „M`bem di fora”( Przybywam z daleka). Miłym akcentem podczas koncertu był wspólny występ artystki z polka o imieniu Joanna i odtańczenie na scenie „bataku”, tańca o charakterze erotycznym, na co publiczność zareagowała gromkimi brawami. Resztę koncertu widownia spędziła już stojąc i tańcząc w rytm muzyki.
Zwieńczeniem były oczywiście bisy. W nagrodę za gorące przyjęcie Lura zaśpiewała dla publiczności dwie piękne morny rodem z Cabo Verde, „Papa Joachin Paris” i „Mar azul” przypominając tym samym Wielką Cesarie Evore, którą gościliśmy w Szczecinie dwa lata temu, i której repertuaru te utwory są głównie znane. Wykonanie wyszło cudownie i śmiało można Lurę nazwać następczynią Wielkiej Cesarii. Publiczność długi czas po ostatecznym zejściu Lury ze sceny oklaskiwała ja i skandowała na zmianę „… LURA…” i „…OBRIGADO…(dziękuje).
Nie usłyszeliśmy „Ponciany”, powód był dość prosty… muzycy w zespole są nowi i nie byli „przeszkoleni” z tego utworu, (wiem to z rozmowy z Lurą).
Był to pierwszy koncert Lury w Polsce i zapewne nie ostatni, bo nigdzie indziej nie ma takiej publiczności jak w Polsce. Tak, więc z niecierpliwością czekamy na jej powrót do naszego kraju. A może kiedyś Lura wystąpi z Cesarią Evorą razem na polskiej scenie? …
» 17.09.2007 20:19 - karatysz.pl
Ej! Kosik!!! NIE OBRAZAJ MI CESARII !!! Pamiętaj że Lura śpiewa jeszcze jeden rodzaj muzyki którego nie wykonuje Cesariia! Poczytaj o Evorze to może zrozumiesz dlaczego nie skacze tak po scenie. Cesaria śpiewa więcej morn niż colader a przy nich się nie skacze!
» 17.09.2007 20:21 - nowy
Całe szczeście że nie skacze. Moja babcia też tego nie robi ;)
» 17.09.2007 21:07 - Aga
To był powiew lata...Upalnego lata! :)
» 17.09.2007 21:27 - Witek
Aż wstyd sie przyznać ale zazwyczaj nie chodzę na koncerty artystów których nie znam. Wybralem się troche przypadkowo bo dostałem niespodziewanie w spadku bilet i musze przyznać że jestem pod ogromnym wrażeniem artystki i klimatu jaki udało sie w ten chłodny niedzielny wieczór stworzyc. Świetny kontakt z publicznością, znakomity wokal jeszcze lepszy ruch sceniczny... :))) Powiew upalnego lata to za mało powiedziane! Nieustające brawa na stojąco!!
» 19.09.2007 1:10 - fj
Na koncercie Marizy byłem - do dziś jestem pod wielkim wrażeniem. Miałem ogromną ochotę iść na koncert Lury... ale nie wyszło :/ Kiedy Lura rozgrzewała publiczność na dziedzińcu Zamku mnie rozgrzewała kołdra i antybiotyki...
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze - kiedyś - zobaczyć i usłyszeć. Może tak z bosonogą Cesarią, kiedy razem będą śpiewać Sodade, sodade...
» 20.09.2007 7:45 - z3ig
"Z okazji 6 urodzin informatora kulturalnego ECHO, odbył się na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie niesamowity koncert afrykańskiej piękności Lury." - czyżby??? To zwykła manipulacja, nieładnie...
» 05.10.2007 14:29 - M.
Słucham jej teraz w pracy i przyznam, że ta muzyka stawia na nogi i podnosi na duchu :-) Nie jest łatwo przyzwyczaić mi się do nowego, ale już wsiąkam.... myślę o zakupie płyty. Chciałbym by ta energia zagościła u mnie w domu płynąc ze srebrnej płyty :-)