Piątkową gwiazdą wieczoru tym razem był zespół Radio Bagdad prezentując przybyłym swoje muzyczne walory, a pokazali się z całkiem dobrej strony. Ciężko jednoznacznie określić ich muzyczny styl. Tak jak wiele innych kapel sklasyfikować ich można do nieskończenie głębokiego kotła szeroko pojętej alternatywy. Zawsze jednak jest ta przeważająca strona, w którą zespół podąża. W moim odczuciu są to jednak klasyczne brzemienia czerpane z poprzednich dziesięcioleci punka i rocka, z domieszką własnej ekspresji której mają niemało. Nie jest to coś rewolucyjnego, ale nadrabiają niebanalnymi tekstami i na pewno nie wyznają zasady: o czym mówić nie można, o tym trzeba milczeć. Mają swoje, często bardzo trafne zdanie, odnośnie tego co aktualnie zachodzi wokoło nas wszystkich. Szczególnie spodobał mi się cover The Clash, w wykonaniu Radia Bagdad – ‘Londyn dzwoni do odległych mu miast - Przyjeżdżaj prędko, pożyczę na wjazd…’ Średnia wieku na koncercie nie powalała z nóg, ale to może nawet lepiej.. bo słysząc takie słowa jak ‘Nie ma za co żyć, nie ma za co umierać’ wezmą sobie je szczerze do serca. W czasach, gdy nie ma się już ku czemu buntować, wszystko uważane jest za liberalne kubeł zimnej wody na głowy od czasu do czasu jest jak najbardziej wskazany. Jak dla mnie muzyka bez przesłania jest bezużyteczna, na całe szczęście Radio Bagdad pokazał, że coś sobą reprezentuje.