Zespół Muchy już przed wydaniem swojej debiutanckiej płyty zbierał gromkie brawa, wiele wpływowych osób w branży muzycznej pokładało w nich wielkie nadzieje i te wszelkie przewidywania okazały się jak najbardziej słuszne. Po wydaniu swojego debiutanckiego krążka pozytywne recenzje oplatały praktycznie każdy branżowy magazyn. Mimo tej masy pochlebnych słów, woda sodowa jednak do głowy im nie uderzyła.
Nową trasę koncertową zespół rozpoczął właśnie w Szczecinie, w Klubie Delta w prawobrzeżnej części miasta. Sama lokalizacja może początkowo budziła trochę wątpliwości, również moich, że frekwencja nie dopisze ale jak się okazało wszystkie troski były na wyrost. Klub już przed koncertem był oblegany przez spragnionych muzycznych doznań ludzi. Muchy odpłaciły się w podobnym sposób grając swojego szeroko pojętego alternatywnego rocka w duchu brytyjskich brzmień. Jednakże nikt tu nie mówi o bezczelnym złodziejstwie stylu. Zespół wypracował już swoją własną renomę, chwytliwymi nieco słodkimi i niewinnymi melodiami, przeplatanymi miejscami zadziorniejszym gitarowym graniem. Ten powiew świeżej polskiej, naprawdę dobrej muzyki, bez wszechobecnego komercyjnego kiczu nastawionego tylko i wyłącznie na sprzedaż płyt prezentuję się tak samo dobrze podczas słuchania płyty jak i na żywo. Dzięki tej alternatywnej drodze, nieco pod masowy prąd, można być pewnym, iż formacja Muchy jeszcze sporo zamiesza na naszej rodzimej scenie i będzie się mówiło o nich głośno niejednokrotnie. Dowodem na to może być tegoroczna nominacja do nagrody Fryderyka w kategorii ‘nowa twarz fonografii’, także wedle przewidywań, zostają docenieni na szerszą skalę i oby tak dalej.